25 października 2012

Winna … butelka.




Dostała mi się od siostry. Stała w mojej szafie z dekupażowymi sprzętami i nabierała ‘mocy urzędowej’, ponieważ długo nie miałam na nią koncepcji. W końcu przyszło olśnienie: Wino! Nie wiśnie, nie kwiaty, a po prostu winogrona i butelka na wino domowej roboty.

Długo nad nią pracowałam, dostało jej się porządnie farbami we wszystkich odcieniach zieleni jakie tylko miałam w mojej ‘pracowni’, potem wielokrotnie ją lakierowałam. Teraz czeka aż ktoś ją napełni dobrym trunkiem owocowym - wieczornym czasoumilaczem.










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz