26 marca 2014

Fiolety



Wciągnęło mnie lub jakby to powiedziały koleżanki z forum dekupażowego "wsysło" mnie w koralikowanie. Podejrzewam, że będzie to choroba nieuleczalna.

Zaczęło się niewinnie od krótkiego przeszkolenia u Kre-Akcji. Spodziewałam się trudnej walki z koralikami i szydełkiem, ale całe to koralikowanie okazało się bardzo proste i przyjemne. Zakupiłam więc zapas koralików i inne przydasie (na jakiś czas mi wystarczy, ale i tak co jakiś czas zaglądam do sklepów internetowych popatrzeć co nowego się pojawiło). Oprócz postów dekupażowych będę pokazywać swoje kolejne koralikowe prace.

Dziś druga bransoletka. Kolejny stopień wtajemniczenia, ponieważ wykonałam ją z mniejszych koralików 8/o. Schemat prosty jak budowa cepa, ale na czymś trzeba szkolić swój warsztat.

Dodam, że nie przepadam za fioletami, ale jak zobaczyłam te koraliki w sklepie to MUSIAŁAM je mieć.







W gratisie załączam także zdjęcia Tomiego. Z uwagi na alergię pokarmową zmuszony był przez kilka dni nosić kołnierzyk. Ochrzciłam go mianem "Aslanka” (od lwa Aslana z ,,Opowieści z Narni"). Ciężkie to były dni, bo przy każdej możliwej okazji manifestował swoje niezadowolenie z tego czegoś co mu założyłam na szyje żeby się nie drapał. Akurat jak wykonywałam sesję zdjęciową nowej bransoletce musiał się ułożyć na obrusie i zawłaszczyć sobie moją biżuterię.







2 komentarze:

  1. Ale kocurek wygląda na obrażonego za ten kołnierz, nawet nie chciał spojrzeć w obiektyw ;) A bransoletka naprawdę udana i perfekcyjnie wykonana! Lubię fiolety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocurek już śmiga bez kołnierza, więc humorek mu się poprawił.
      Dziękuję za komentarz.

      Usuń