Kufer z misiami

20:47 1 Komentarze A+ a-

Witam :)

W końcu coś dekupażowego. Brakowało mi ciapania się w farbach, klejach i lakierze, więc kiedy zabrałam się za robienie tego sporego kufra to poszło mi nawet całkiem sprawnie.

Zaczęło się od prośby-zamówienia od mojej koleżanki J. Chciała jakieś pudełko (większe od ślubnego pudełka, które jej zrobiłam) na pamiątki z lat dziecięcych dla jej synka. Wymagań kolorystycznych nie było, mogłam szaleć do woli. Znalazłam więc największe z możliwych pudełek - ot taki kuferek na czterech nóżkach i z zaokrąglonym wiekiem.

Bardzo szybko powstała mi w głowie wizja samej pracy. Kolorystykę, zastosowane techniki czy "ozdobniki" wybrałam od razu. Największym problemem okazało się znalezienie w Internecie odpowiedniej grafiki, czegoś dziecięcego, ale niezbyt infantylnego... najlepiej misiowatego :)

Przeszukałam więc Internet wzdłuż, wszerz i w poprzek... udało się. Mój M. tez miał swój udział w procesie twórczym - przygotował mi grafikę do wydruku w photoshopie tak, by powiększona nie straciła jakości i zachowała oryginalną kolorystykę.

Poznęcałam się na tym kuferkiem trochę czasu. Farby akrylowe w dwóch kolorach, farba metaliczna, reliefy, patyna, lakier... dużo lakieru. Chyba tylko z bombkami i pisankami w hurtowych ilościach walczyłam dłużej, ale jestem z siebie zadowolona. Śmiem twierdzić, że to najlepsza z moich dotychczasowych prac. Przynajmniej z tej pracy czuję się najbardziej dumna.

Koleżance kufer się spodobał. Nawet była nieco zaskoczona jego wielkością :)

Zdjęć będzie trochę, ale tylko dlatego, że nie mogłam uchwycić swoim aparatem kolorystyki kuferka i próbowałam robienia fotek na różnych tłach.












Scrap czy nie scrap

21:32 1 Komentarze A+ a-

Zawsze twierdziłam, że scrapbooking to nie moja bajka. Nigdy tego nie czułam ani
nie było mi po drodze z tą techniką, choć koleżanki z forum dekupażowego, na którym się udzielam wkręciły się w scrap.

Za sprawą koleżanki liznęłam jednak trochę tej techniki. Lubię podejmować wyzwania, więc nie mogłam odmówić D. kiedy poprosiła mnie o wykonanie dwóch kompletów okładek do albumu okolicznościowego.

Zasięgnęłam języka na forum i zabrałam się po pracy. Z beermaty, papieru do scrapbookingu,  wydruków i własnoręcznie zrobionych cyferek powstało coś takiego. Nie wiem czy można to nazwać scrapbookingiem, ale wykonanie tego sprawiło mi frajdę. Najważniejsze, że zleceniodawczyni jest bardzo zadowolona z wyglądu okładek - wnętrze zrobiła sama, a osoby obdarowane przez nią albumem były zachwycone.

Szkoda tylko, ze nie dostałam zdjęć ukończonego albumu. Pokazuję więc jedynie okładki.








PS. Przygotowując się do realizacji tego projektu musiałam zapoznać się z tym, co działo się w polskiej sztuce lat 50. Okazuje się, że lata 50 były złotym wiekiem polskiego wzornictwa i sztuki użytkowej. Większość grafik pokazuje prace polskich twórców. Dzisiejsza Ikea może się schować.

Kolejne "szklaneczki"

21:34 0 Komentarze A+ a-

Długie, piękne, letnie wieczory sprzyjają rodzinnym spotkaniom zwłaszcza gdy spotkania te wynikają z chęci świętowania czyichś urodzin lub imienin.

Lampiony, które wykonałam na zlecenie koleżanki jako prezent wywołały zainteresowanie na rodzinnym spotkaniu i skończyło się na tym, że babcia M. też sobie takich zażyczyła.

Babciom koleżanek się nie odmawia. Zrobiłam więc takie lampiony:









Na upały...

20:22 0 Komentarze A+ a-

lampiony pokryte szronem.

Tak dla kontrastu termicznego.
Krótko, zwięźle i na temat żeby nie przegrzewać zbytnio mojego laptopka.